Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 008 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Socjopata w szkole

piątek, 24 września 2010 23:20

      Nie wiem co jest z tym chłopakiem, co mam do cholery z nim zrobić??! Zamknąć w komórce? Ściągnąć gacie i pasem zrobić na tyłku kratkę? Nie dawać jeść przez dwa dni za karę?

     Znowu dostałam wezwanie do szkoły, ostatnio przechodzi już samego siebie i miarka się przebrała. Nati od początku roku szkolnego nie chce brać udziału w lekcjach ignoruje polecenia nauczycielek. Przeszkadza innym dzieciom, mruczy coś pod nosem śpiewa sobie, rysuje w zeszycie i robi głupie komentarze do tego co mówi pani. Dziś zaczął wkładać koledze ołówek do ucha a gdy wychowawczyni kazała mu się przesiąść do innej ławki wpadł w szał! Wychowawczynie skarżyły się, że nazwał je p... ymi szmatami, kazał im spier...ać zamknąć się i pokazywał „fuck you" a  kiedy stanowczo chciały wymóc na nim odpowiednie zachowanie zaciskał pięści ze złości, warczał, sapał i zaczął kopać meble!! Inne dzieci były w szoku, niektóre się śmiały jednym słowem autorytet nauczycielek został podważony. Potem gdy mu „przeszło" za każdym razem gdy któreś dziecko lub panie patrzyły w jego kierunku to wystawiał środkowy palec! Wysłuchałam tego i mnie zamurowało. Do tej pory odwalało mu w ten sposób w domu ale nigdy nie zachowywał się tak do osób obcych. Do nauczycielek czuł respekt. Oczywiście obiecałam, że z nim porozmawiam a nawet potraktuję bardziej stanowczo. Nie może tak być, że gówniarz będzie pokazywał swoje fochy w szkole i wszystkich wokół terroryzował a jedyne tłumaczenie jakie ma na swoje zachowanie to „nie mogłem się opanować". Nie wiem skąd w nim takie negatywne emocje, zawsze gdy się próbuje na nim coś wymóc za złe zachowanie jest taka właśnie reakcja - wściekłość, nienawiść w oczach i nie spocznie, aż czegoś nie zdemoluje.

Zapisałam go znowu na wizytę do psychiatry. Może trzeba zwiększyć dawkę leków? Stosowanie środków uspakajających nie wchodzi chyba w grę bo w sumie nigdy nie wiadomo kiedy mu najdzie atak szału, zresztą z tego co sama zaobserwowałam i co mówią panie wychowawczynie po pewnym czasie mu wariacja przechodzi i znowu jest grzeczny i spokojny... Ręce mi opadają...


Oczywiście zaraz po przyjściu do domu rozmawiałam z nim.

- Dlaczego wyzywałeś panie?

- Wkurzyły mnie, kazały mi się przesiąść a ja nie chciałem...

- Ale przeszkadzałeś na lekcji... Dlaczego wkładałeś koledze ołówek w ucho?

- Nie w ucho tylko obok...

- Bez różnicy obok czy nie, tak się nie robi, mogłeś zrobić mu krzywdę i przeszkadzałeś prowadzić lekcje!

- Nudziło mi się, nie miałem co robić więc się bawiłem, że to statek kosmiczny i wlatuje do takiego budynku, hangaru na pojazdy kosmiczne... ( tu następuje w podnieceniu dokładny opis z wszelkimi odgłosami jaki wydaje statek)


Nie mogłam dalej z nim rozmawiać, wyszłam i prychnęłam ze śmiechu... nie no ja się na matkę nie nadaję :-/


Ps. Rozmawiałam z nim jeszcze raz i obiecał, że więcej taka sytuacja się nie powtórzy a w poniedziałek ma przeprosić panie nauczycielki za swoje zachowanie i dopilnuję tego! Ale mimo wszystko poproszę jeszcze dziadka, żeby przeprowadził z nim „męską rozmowę"...

 

darmowy hosting obrazków


      Nati w szkole, podczas zajęć korekcyjno - kompensacyjnych będzie poddany Treningowi Metodą EEG Biofeedback

Jest to metoda terapeutyczna oparta na wyrafinowanej technice komputerowej, która umożliwia uczenie się zmieniania charakterystyki swych fal mózgowych. Nieprawidłowe funkcjonowanie mózgu często znajduje odzwierciedlenie w specyficznej charakterystyce wykresu EEG. EEG Biofeedback umożliwia aktywne zmienianie tej charakterystyki tak, aby była ona zgodna z pożądanym wzorcem. Technika ta polega na rejestrowaniu i wzmacnianiu fal mózgowych, a nastepnie prezentowaniu ich w postaci gry komputerowej osobie poddanej treningowi. Celem treningu jest zmuszenie mózgu do bardziej skutecznego funkcjonowania przy wykorzystaniu komputerowej stymulacji obrazem i dźwiękiem.


Z terapii BioFeedback często korzystają osoby zdrowe, w celu zoptymalizowania pracy swojego mózgu i rozwoju jego możliwości w większym zakresie.


Treningi EEG Biofeedback stwarzają pacjentowi możliwość samodzielnego, wyuczonego wpływania na reakcje własnego organizmu i swiadomego ich korygowania. Gwarantują poprawę w szybkości zapamiętywania, uczenia się i przypominania sobie materiału, koordynacji wzrokowo-ruchowej, oraz skracaniu czasu reakcji, w sprawnym podejmowaniu decyzji i dobrej organizacji, w uodpornieniu na stres, w zmniejszeniu tremy, w zmniejszeniu napięcia emocjonalnego, w osiagnięciu stanu relaksu i dobrego samopoczucia, ćwiczą koncentrację, uwagę, uczą panowania nad emocjami oraz poprawiają samoocenę.


Jak wygląda trening EEG Biofeedback

Komórki nerwowe emitują fale mózgowe rejestrowane przez elektrody na głowie trenuącego. Sygnały przetworzone przez głowicę EEG są odbierane na monitorze zarówno trenera jak i trenującego - choć widzialne są w zupełnie innej formie. Trener, który kontroluje przebieg treningu obserwuje wykresy emitowanych fal mózgowych, natomiast trenujący widzi grę i emitowanymi przez siebie falami (bez użycia klawiatury lub joystika) steruje nią. Bodźce wzrokowe i dźwiękowe w postaci zdobywanych punktów są informacją zwrotną dla mózgu trenującego, że pracuje w pożądanej częstotliwości.



komentarze (12) | dodaj komentarz

Być z doskoku...

poniedziałek, 20 września 2010 23:10

      Nie będę tego ukrywać... Nie jestem typem feministki walczącej z męskim gatunkiem udowadniającej, że mężczyzna nie jest jej do niczego potrzebny bo wszystko może zrobić sama. Ja, chociaż radzę sobie z większością spraw i dobrze mi samej w pewnych sytuacjach po prostu wymiękam  i odczuwam chroniczny brak faceta w domu! Moje mieszkanie zaczyna pomału przedstawiać obraz nędzy i rozpaczy czego dowodem są krzywo umocowane drzwiczki szafek w kuchni. Nie ma komu ich wyregulować! Owszem, próbowałam kiedyś zrobić to sama ale niestety nie potrafiłam przytrzymać sobie drzwiczek w odpowiedniej pozycji i jednocześnie przykręcać śrubki więc dałam spokój tak, że szpary biją po oczach!! Druga sprawa to drzwi z pokoju dzieci. Obluzował się zawias i niestety trzeba było je zdjąć. Moje poszukiwania nowego zawiasu pasującego do „dziurki" w futrynie spełzły na niczym i tym samym drzwi stoją już tak przy ścianie od roku. To samo z listwą przypodłogową wyrównującą poziom pomiędzy pokojem a przedpokojem - nie ma jej! Nie ma bo po 1) nie mam kasy na takie „duperele" po 2) nie potrafiłabym chyba wytłumaczyć jaka to miałaby być listwa w sklepie „z tymi" rzeczami.

Pewnego razu miałam też nieprzyjemną sytuację z drzwiami balkonowymi... wyrwałam je z zawiasów!! (swoją drogą co do cholery jest z tymi zawiasami jakiś złom nam tu pomontowali! Żeby drzwi wypadały z zawiasów??!!) Coś się popsuło i nie byłam w stanie ich zamknąć a pozostawienie otwartych groziło przewróceniem się i rozbiciem. Dodatkowo akurat zbierało się na burzę, zerwał się silny wiatr więc musiałam stać i trzymać te cholerne drzwi żeby nie poleciały. Z zawiasu wypadł jakiś bolec ale nie mogłam umieścić go na swoim miejscu bo drzwi były za ciężkie i nie dawałam rady ich nawet trochę unieść żeby móc pocelować potem bolcem tam gdzie było jego miejsce (nie potrafię nawet właściwie opisać technicznie o co w tej całej procedurze chodziło :( ) Próbowałam dodzwonić się do mojego ojca ale był poza zasięgiem więc malowała się przede mną wizja spędzenia najbliższej nocy w burzy trzymając oburącz drzwi, żeby się nie przechyliły i nie poleciały z trzaskiem na pokój... Na szczęście mój syn nie stracił zimnej krwi i nic nie mówiąc pobiegł na górę po sąsiada! Słusznej postury pan przybył na pomoc i wybawił mnie z tej niemiłej sytuacji umieszczając sprawnym ruchem jednej (!) ręki skrzydło balkonowe na swoim miejscu i wbijając bolec młotkiem...

     Dziś kolejny surprise! Zemsta kota za zamknięcie w szafce pod zlewem! Wlazł mi na rurę i obluzował syfon! Myję naczynia a tu mi bucha z szafki woda po stopach bo się obluzowała jakaś śruba od syfonu i wszystko odleciało zalewając mi przy okazji kuchnię! Fuck!!@! Wycieram podłogę a tu trzask! Moje ukochane dżinsy-rurki dokonały żywota pękając w kroku! W dodatku ni cholery nie daje się przykręcić tej śruby między zlewem a syfonem, co jest do q...wy nędzy!!? Mój wczorajszy robiony z takim pietyzmem manicure szlag trafił, lakier na paznokciach już poodpryskiwany! Daję sobie spokój z tym gównem i dzwonię na pomoc do ojca. Na szczęście jest w trasie i akurat będzie koło mnie przejeżdżał więc zaraz wpadnie. Diagnoza - „coś tam" trzeba kupić i wymienić i jeśli nie dziś to jutro przyjedzie i mi „to" zamontuje. Zapomniałam jeszcze poprosić żeby zerknął przy okazji na opony w moim samochodzie bo mam jakieś takie wrażenie jakby jedna wymagała podpompowania... No nic zajadę na CPN i tam kogoś spytam. Cholera jakbym miała faceta na „etacie" to bym się takimi sytuacjami stresować nie musiała ale co zrobić - nie ma i raczej nie będzie...

      Chociaż, do pomocy przy szafkach ofiarowywał mi się razu pewnego X... W sumie X mnie ostatnio zaskoczył swoją wizytą ale była ona tak niespodziewana i tak późną nocą, że absolutnie nie była to odpowiednia pora  na jakiekolwiek naprawy i remonty więc w ten sposób wykorzystać go się nie dało. Dodać należy, że tej nocy X zadzwonił do mnie po ok 3 miesięcznym milczeniu o godz. 100 (!!) wybudzając mnie z twardego snu z propozycją bym wsiadała do samochodu i do niego przyjechała bo akurat wrócił z wakacji... Oczywiście nie byłam w stanie zrealizować jego fantazji ze względu na obecność dzieci w domu i ogólnej niemocy spowodowanej wielką potrzebą snu. Dlatego X zaofiarował się, iż w takim razie to on odwiedzi mnie! OK, przystałam na to chyba nie całkiem świadoma tego co mówię i ponownie zapadłam w głęboki sen... Po niespełna 2 godz. następny telefon - X jest pod drzwiami! A ja jestem z lekka w szoku bo nie brałam do końca tego na poważnie. Co było dalej i jak nie będę w szczegółach opisywać dość, że powiem iż było bardzo przyjemnie, namiętnie i w ogóle dawno tak się nie czułam - zapomniałam już prawie jak to cudownie móc wtulić się w ramiona mężczyzny, poczuć przy sobie jego ciepło, bicie serca, oddech, poczuć się tak bezpiecznie gdy mnie tuli do siebie, głaszcze moje włosy, całuje...

Zaspaliśmy... Zaspaliśmy na tyle, że zbudził mnie tupot małych stóp który świadczył o tym, że oto zaraz zostaniemy nakryci przez moje pociechy. Wyskoczyłam z łóżka i w ostatniej chwili przytrzymałam drzwi, zaoszczędzając dzieciom „tego" widoku. Były bardzo zaciekawione kto ze mną jest a oczy im się tym bardziej zaświeciły a na twarzach widać było podekscytowanie i uśmiech gdy po butach w przedpokoju wywnioskowały, że jest to „chłopak"!

Kiedy X się ulotnił, mała - jak to kobieta - zaczęła zasypywać mnie gradem pytań chwilami zawstydzając :

  • „Kto to?" - kolega
  • „Kolega? Ale się całowaliście to jaki to kolega?..." - milczę
  • „A jak się nazywa?" - X
  •  „Fajny jest, podoba mi się... a czy pan X jest bogaty?" -szok! zatkało mnie... Nie mam pojęcia czy jest bogaty, nie pytałam go i nie ma to dla mnie znaczenia...skąd ci przyszło do głowy takie pytanie?...
  • „Kochasz go?" - ...lubię go - odpowiadam wymijająco po chwili milczenia i zastanowienia jak wybrnąć z odpowiedzią by nie zarysować niewinnego myślenia mojego dziecka...
  • „ A on ciebie kocha?" - nie wiem ale raczej mnie nie kocha, nie musi mnie kochać...
  • „Ale spałaś z nim" - a to źle, że z nim spałam? - „Nie, to dobrze ale lepiej by było gdybyście byli po ślubie..." - tutaj znów mnie zatkało i nastąpiło chwilowo moje milczenie...

      Moja córka pakuje mnie w poczucie winy... Tak, jestem rozpustna, jestem grzesznicą ! Po cholerę spotkałam się znowu z X? Nie wiem nawet czy go znowu jeszcze zobaczę, czy się jeszcze kiedyś do mnie odezwie - za każdym kolejnym razem tego nie wiem... Nie, nie zadzwonię, nie napiszę, nie będę się narzucać jeśli zechce to się kiedyś znowu odezwie a ja jeśli zechcę to mu odpowiem na „tak" albo na „nie" ale co jeśli się już nigdy nie odezwie?... Czasem się zastanawiam co on o tym wszystkim myśli o tej naszej znajomości, o mnie... Nie widzę tego dobrze; wewnętrzna nieufność i podejrzliwość rodzi w mej głowie nieciekawe scenariusze ale czy byłby taki czuły i troskliwy gdy jesteśmy razem gdyby myślał źle? Czy czułabym się w jego obecności tak dobrze? Sama nie wiem co o tym myśleć więc wracam do swojej codzienności i staram się nie zaprzątać tym głowy. Żyję chwilą i to mi wystarczy, nie potrzebuję niczego więcej. Cenię sobie moją wolność i szanuję cudzą i chociaż za każdym razem świerzbi mnie aby z nim „o nas" porozmawiać nie pytam, bo w sumie jakich „nas"? „Nas" nie ma i nie będzie... Z drugiej strony świadomość, że jestem „z doskoku", najpewniej jedną z wielu - bo jakże mogłoby być inaczej - działa na mnie dołująco mam jednak świadomość, że może być też tak, że już zawsze będę sama - nie widzę się jako czyjaś żona, partnerka w związku, nie szukam nikogo, nie myślę aby kogoś znaleźć - więc może lepszy taki układ niż żaden? W zasadzie to ja sama nie wiem czego chcę... z jednaj strony jest dobrze tak jak jest z drugiej są chwile gdy dopada mnie samotność i chciałabym mieć kogoś na kogo zawsze mogłabym liczyć z kim mogłabym spędzać samotne wieczory, gdzieś wyjść czy wyjechać, porozmawiać i dla kogo byłabym również kimś ważnym w życiu ale nic nie robię, stoję w miejscu... nie zrobię pierwszego kroku bo boję się rozczarowań, boję się, że znowu ktoś mi złamie serce gdy się zaangażuję, boję się odrzucenia, nie chcę więcej płakać... dlatego nie zadzwonię do X i nie napiszę mu nawet sms'a z pytaniem „hej, jak się masz co u ciebie słychać?" za bardzo by bolało gdybym nie dostała na niego odpowiedzi...



komentarze (10) | dodaj komentarz

Dobry humor przed snem wskazany...

piątek, 17 września 2010 23:30
Siedzę sobie, robię adaptację projektu i nanoszę poprawki, dzieciaki dawno śpią... cicho, spokojnie a tu siostrzeniec przysyla mi linka do takich oto filmików :-D

Pierwszy to dobry pomysł jak rozładowywać korki jakie ostatnio pojawiły sie u nas w mieście...



Drugi dla osób o mocnych nerwach... ja się popłakałam



komentarze (4) | dodaj komentarz

niedziela, 18 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  260 992  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O mnie

bo całe życie się uczymy...jak żyć

O moim bloogu

wspominki, wypominki, kroniki dnia codziennego i takie tam różne...

Statystyki

Odwiedziny: 260992
Wpisy
  • komentarze: 1960
Bloog istnieje od: 2814 dni