Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 008 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

„TE DWIE DZIEWCZYNKI SĄ BIEDNE, DAJCIE PIENIĄŻKUW”….

piątek, 10 czerwca 2011 14:36

   


    Taki oto napis widniał na kartce, którą moja córa ukrywała za plecami, gdy odbierałam ją do domu sprzed bloku rodziców gdzie bawiła się wraz z koleżanką. Z tego co opowiadała zaczepiły nawet jedną kobietę z prośbą o wspomożenie ale nic nie dostały, pani się jakoś wymigała przed wspomaganiem „ubogich”. Powiedziałam młodej, że widocznie nie wyglądały aż tak biednie, może jakby wysmarowały sobie jeszcze twarze sadzą poszłoby im lepiej… W ogóle skąd ten pomysł??!! Co tym dziewczynom przyszło do głowy??!! Nie wiem – na wózek dla lalek chciała zbierać? Upatrzyła sobie jakiś za 195 zł i ostatnio mnie o niego gnębi więc kazałam, żeby zbierała pieniążki… nie wiedziałam, ze może to potraktować tak dosłownie. Ale swoją drogą kartka mnie rozwaliła, zachowałam na pamiątkę i do tej pory się z tego śmieję. Wczoraj podczas nocnego usypiania Mała musiała mi przywalić z lekka pięścią między oczy  bo naszła mnie chichawka na samo wspomnienie a ona czuje się tą moją wesołością zawstydzona.

     Ostatnio w ogóle jestem trochę nakręcona. Pogoda dopisuje, jest cudownie ciepło, kwitną łąki, dzieciaki szaleją do późna na dworze, aż samemu nie chce się siedzieć w domu. Potowarzyszyłam trochę siostrze w trasie, odwiedziłyśmy znowu cioteczne siostry w stolicy, zaliczyłam Ursynalia oraz prelekcję Agaty Lewandowskiej (pani psycholog i dietetyk, współautorka programu „Rewolucje na talerzu” w TVN Style) na temat zdrowego odżywiania i zaczęłam wprowadzać rady w czyn. Noc z soboty na niedzielę wraz ze znajomymi spędziłam pod gołym niebem przy ognisku nad jeziorem korzystając jak zwykle z gościnności M. Byłam zaskoczona gdy przed 300 zaczęło świtać a wokół odezwał się chór rozbudzonego leśnego ptactwa… Tym sposobem naładowałam akumulatory na następny tydzień a sprzyjająca aura, siłownia i zdrowe odżywianie spowodowało, że nie sposób wytrącić mnie z równowagi. A powodów do tego miałabym kilka. Głównym oczywiście jest R, który ostatnimi dniami nie daje mi spokoju swoimi telefonami. Tydzień temu zadzwonił do Młodego i zaczął go wypytywać „czy mama ma jakichś kolegów i czy się z kimś spotyka” na co Nati miał się wygadać, że kiedyś nocował u mnie X. Ponoć Mała, gdy usłyszała, że Nati o tym powiedział zaczęła na niego krzyczeć, że „po co o tym mówi, przecież mama zabroniła!”… No i się zaczęło… R wydzwania i płacze mi w słuchawkę, że jak mogłam mu to zrobić, że go zdradzam (no bo chociaż nie jesteśmy już tak długo razem to rozwodu ciągle nie mamy więc oficjalnie jestem jego żoną), że uczę dzieci kłamać (bo skoro kiedyś powiedziałam im żeby nie wychodziły z inicjatywą i nie rozpowiadały o tym niepotrzebnie wszystkim na prawo i lewo tzn. że uczę je kłamać), że on żył ciągle nadzieją że się zejdziemy, że zgłosił się na terapię i pracuje z panią psycholog bo chce ratować nasze małżeństwo, że się zmienił, jest innym człowiekiem i dla niego życie beze mnie nie ma sensu, bo mnie kocha i żeby dać mu szansę. Staram się mu dość dosadnie a jednocześnie jak najbardziej spokojnie przetłumaczyć, że nie będziemy już razem, że ja nie chcę, że nie widzę w ogóle żeby się zmienił. Ale on tak się nakręcił, że nic do niego nie dociera, cały tydzień gada tylko o jednym, wypytuje czy ciągle spotykam się z X. Odpaliłam mu, że nie ale za to mam na zmianę dwóch 25-latków i czasami sypiam z nimi dwoma na raz – jeden po mej prawicy drugi po lewicy… no i durny uwierzył!!!

     Niedawno (wbrew moim zakazom) przysłał nam większą sumę pieniędzy. Brał udział w jakichś testach leków i w ten sposób zarobił. Przysłał więc mi kasę, żebym mogła kupić Małej biurko, krzesło obrotowe i wyprawkę do szkoły. A ja owszem krzesło kupiłam ale na resztę mi nie starczyło bo opłaciłam zaległy czynsz za mieszkanie dzięki czemu prezes spółdzielni zgodził się podpisać mi wniosek o dodatek mieszkaniowy, musiałam się trochę naprosić, dać się trochę upokorzyć, napisać oświadczenie, że będę już płacić w terminie ale dostałam…

R obiecał jeszcze Małemu kupno konsoli PS co mnie wkurzyło, bo Młody swoim zachowaniem i wynikami w szkole w ogóle na to nie zasłużył i już wcześniej mu zapowiedziałam, że jak się nie poprawi to jej nie dostanie (poza tym siostry chłopakom już się znudziła więc miałam w planie wypożyczyć  na jakiś czas mojemu, po co kupować coś na co mnie nie stać?!). Ostatnio np. zrobił mi szopkę w sklepie gdy chciałam mu kupić sandały. Tak był niezadowolony z tego, że „łazimy po sklepach”, że swoją złość zaczął obwieszczać rzucając mierzonymi butami w ludzi bluzgając na cały głos a w drodze powrotnej wyżywał się na Małej. Zapowiedziałam więc mu, ze o konsoli Mozę zapomnieć a tu tatuś dzwoni z nowiną „synku za dwa dni listonosz ci przywiezie”. No i teraz Młody też chodzi nakręcony jak ruski zegarek i codziennie wypatruje listonosza i wkurza się niemiłosiernie, gdy po raz kolejny okazuje się, że dziś nic z tego!

     Ja z kolei napaliłam się wizją otworzenia żłobka lub klubu małego dziecka. Pracy ciągle nie mogę znaleźć więc już myślałam o otworzeniu sklepu z jakimiś ciuchami outletowymi ale w sumie to trochę ryzyko, nasz rynek jest dość nasycony, czynsze za wynajęcie lokalu drogie i nigdy nie wiadomo czy uda się wbić w gust potencjalnego klienta. Co raz widać, że sklepy powstają i za  jakiś czas już ich nie ma… A na taki żłobek popyt by był bo w naszym mieście z tego co wiem jest jeden a teraz po zmianie ustawy jest na to boom, więc może i dotację na otwarcie byłoby łatwiej dostać. Sęk jednak w tym, że jak wyczytałam na necie żeby być dyrektorem w takiej placówce trzeba mieć 3-letnie doświadczenie w pracy z dziećmi a mi, pomimo wykształcenia w tym kierunku, nikt nigdy szansy na zdobycie doświadczenia nie dał. Dlatego jeśli nie żłobek to może Klub Małego Dziecka? Na razie przeszukuję fora internetowe i szukam informacji jak się do tego zabrać, szukam też odpowiedniego lokalu – bo to podstawa - ale nic ciekawego jeszcze nie wypatrzyłam… Znalazłam za to ogłoszenia, że poszukują pracowników do nowo otwieranego biura projektów, no i… chyba złożę tam cv, zobaczymy jeśli się uda to ok. jeśli nie, to zajmę się swoją wizją.

Zrobiłam sobie listę rzeczy do zrealizowania min; muszę wycyklinować podłogę w pokoju dzieci, kupić małej biurko i łóżko bo ile będą spać razem - przecież są już coraz więksi, zrobić akumulatory w samochodzie… lista jest długa a kasy brak! Brakuje nawet na podstawowe wydatki chociaż dwoję się i troję: biorę zlecenia od mamy, wystawiam rzeczy po dzieciach na allegro. Nie chcę być ciężarem dla innych – zresztą stanowczo jestem „za stara” żeby być - nie chcę korzystać z zapomóg od R, bo skoro od niego biorę to może przez to robić sobie jakieś nadzieje (no ale lepiej wziąć i mieć niż nie wziąć i nie mieć)… Chcę w końcu móc zarobić wystarczająco na siebie i swoją rodzinę i to bez żadnych ekstrawagancji! 

     Jeśli czegoś nie zacznę w końcu robić ze swoim życiem to nie pozostanie mi nic innego jak pisać kartki w stylu „ta dziewczynka jest biedna, dajcie pieniążków…”

 




komentarze (11) | dodaj komentarz

niedziela, 18 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  260 979  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O mnie

bo całe życie się uczymy...jak żyć

O moim bloogu

wspominki, wypominki, kroniki dnia codziennego i takie tam różne...

Statystyki

Odwiedziny: 260979
Wpisy
  • komentarze: 1960
Bloog istnieje od: 2814 dni