Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 278 007 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Głupie zachowanie?

czwartek, 29 maja 2014 14:32

 DSC08637.JPG

Termometr wskazywał blisko 30 st. To jeden z pierwszych upalnych dni w tym roku… Myjąc okno zauważyłam nieznajomego psa leżącego na chodniku przy naszej klatce. Odpoczywał w cieniu ciężko dysząc… Akurat wróciła Młoda ze szkoły.

- Widziałaś tego psa pod klatką? Nalej wody w miskę i zanieś mu, by się napił… - dziecię posłusznie wykonało polecenie… Za chwilę jednak jest z powrotem, z miską i skwaszoną miną…

- Tak szybko? Napił się, było zostawić miskę pod blokiem…

- Nie, nie dałam mu…

- Dlaczego? Co się stało?

- Bo koleżanka zaczęła na mnie krzyczeć… - Młoda prawie płacze - zaczęła  gadać: „Ali nie dawaj mu wody, bo jak dasz mu jeść albo się napić to już ciągle będzie siedział pod naszym blokiem i ganiał za dziećmi i się nie odczepi… Jak chcesz go karmić to sobie go zabierz do domu…”

Zatrzęsło mną…

-Która to taka „mądra” koleżanka? Nie przejmuj się durnym trollem Ali… Zaraz skończę i sama pójdę i mu dam tej wody a ty nie słuchaj durnot jakie twoje koleżanki wygadują, bo ciekawe jakby się czuła ta twoja koleżanka, gdyby się zgubiła i nikt nie chciałby jej pomóc ani dać, pić, ani jeść gdyby była głodna tylko przepędzał z kąta w kąt. Na przyszłość tak ją spytaj…

Za chwilę jednak wpadła do nas Zuza więc pytam czy wyniesie z Młodą na dół wodę. Zuzka nie czekając na nią łapie za miskę i wychodzi, a kiedy jestem na dole widzę jak żebrze od swojej mamy pieniądze na parówki dla psa…

- Tylko nie karmcie go przy bloku, bo się od was nie odczepi… - instruuje dziewczynki sąsiadka.

 

Pies jednak się najadł, napił i poszedł dalej. Może nasz blok był tylko przystankiem w jego wędrówce a może ma jednak swojego pana i wrócił do domu?

           W głowie została mi tylko ta dziewczynka besztająca moją córkę - na ile to były jej własne słowa a na ile odzwierciedlały postawę wyniesioną z domu? I dlaczego ludzie tak się wzdrygają przed pomaganiem słabszym?

 

 

A min. tego typu apele jak poniżej, zamieszczają różne organizacje zajmujące się pomaganiem zwierzętom na swoich fanpagach:

APEL !!!

Kochani jak każdy z nas zauważył, a przede wszystkim odczul temperatura na dworze przekroczyła 30stopni. Nie tylko nam jest gorąco, nie tylko my potrzebujemy ochłody, a przede wszystkim WODY !!! Dlatego apeluję:

--> WYSTAWCIE PUDEŁECZKO Z ZIMNĄ WODĄ W OCIENIONE MIEJSCE PRZY SWOIM BLOKU BĄDZ DOMKU -->

To tak niewiele, a pozwala naszym bezdomnym i potrzebującym pomocy czworonogom przetrwać.

Dobro wraca PAMIĘTAJCIE

 

DSC08663.JPG



komentarze (13) | dodaj komentarz

Z braku czasu na kolejny wpis jeszcze parę fotek na dokładkę

czwartek, 08 maja 2014 1:39

    Powoli chyba zmienię formę bloga z pisanej na obrazkową, wtedy może moje "wpisy" pojawiać się będą częściej. Fotki bowiem wkleja się łatwiej i szybciej niż się pisze a tak samo potrafią powiedzieć dużo...

 

     Nie mam ostatnio czasu ani weny na pisanie. Codziennie jest coś do roboty a dni szybko uciekają. Mój świat kręci się teraz wokół dziadka (który już ponad miesiąc niedomaga z powodu bólu promieniującego od kręgosłupa w nogi przez co ma problemy z chodzeniem i żadne leczenie nie pomaga), ogródka, który gruntownie przekopuję i odchwaszczam, by na nowo zasiać w nim trawę oraz dzieci i domu, chociaż R co raz wyskakuje z podejrzeniami, że spotykam się poza jego plecami z Ł i go zdradzam... Nawet dziś zarzucił mi, że na pewno się z nim kontaktowałam... bo wyświetliło się mu na smartfonie, że o tej samej porze byliśmy dostępni na facebooku i w tym samym czasie z niego "wyszliśmy"... Wkurzają mnie jego podejrzenia ale nie zamierzam go na siłę przekonywać do swojej "niewinności" i się tłumaczyć, bo nawet jakbym i rozmawiała to co mu do tego? Nie mogę porozmawiać ze znajomym? A jeśli bym się z nim spotkała i pogadała przy kawie to niby co miałoby być w tym złego? Te jego chore insynuacje są jeszcze dodatkowo irytujące dlatego, że sam prowokuje. Kilka dni temu np. przyłapałam go jak znowu "grzebał" w moim telefonie i niby to przypadkowo wysłał do Ł moją fotkę, którą kiedyś zrobił mi telefonem Młody, gdy w obcisłych dresach, z wypiętym tyłkiem, na czworaka myłam podłogę... Innym razem sam coś do niego pisał z mojego konta i jak po czymś takich chłopak ma się do mnie nie odezwać?

W sumie R stosuje znane już mi zagrywki ale chociaż miałam czas do nich przywyknąć i nauczyć się nie reagować na tego typu próby manipulacji, wciąż jest mi trudno opanować na niego wściekłość, choć wiem, że "wygarnięcie" mu tego co o takim postępowaniu myślę i tak nic nie da, bo to wygląda jak dyskusja z durnym, do którego żadna argumentacja nie trafia więc tylko szkoda moich nerwów...

    Dziś z kolei byliśmy razem na wywiadówce u dzieciaków. Wiedziałam, że przez to, iż ostatnimi czasy jestem zmuszona więcej czasu poświęcać w lekcjach Młodemu zaniedbuję Młodą, co niestety - tak jak przewidziałam -  przełożyło się na jej wyniki w nauce. Młoda, która do tej pory nie sprawiała problemów przestała się uczyć i w rezultacie na sprawdzianach nałapała sporo niedostatecznych ocen. R oczywiście nie omieszkał co raz mi wytknąć, że to ja się do tego przyczyniłam, bo zbyt Młodej folguję, brak jej dyscypliny, jestem wobec niej niekonsekwentna i po powrocie do domu mam jej zrobić szlaban na koleżanki i KONIECZNIE trzeba jej wlać... Oczywiście, wywody na temat mojej "niewydolności wychowawczej" musiał robić mi akurat w czasie trwania wywiadówki czym coraz bardziej wyprowadzał mnie z równowagi i od słowa do słowa omal nie zaczęliśmy się szeptem kłócić podczas zebrania! Bo oczywiście swoich wad nie widzi! On nie jest zobowiązany do poświęcania czasu dzieciom, bo pracuje... On jest zmęczony gdy wraca do domu a ja w nim "siedzę" i to ja jestem od wychowywania i nauczania a on - chociaż się nigdy za to nie bierze - wie lepiej jak to robić i jest jedynie od krytykowania moich metod. Gdy zaproponowałam mu aby, skoro ja nie potrafię dobrze się z tego wywiązać, sam podjął się wychowywania dzieciaków i pomocy im w nauce odrzekł, że jego nie chcą słuchać... No i weź tu babo dojdź do porozumienia z kimś takim i się nie zdenerwuj! Nawet jak o tym piszę to mnie zaczyna pomału szlag trafiać, dlatego już pisać dalej nie będę tylko zamieszczam kilka ujęć z naszej majówkowej wycieczki...

 

Ścieżka rowerowa przez park miejski

DSC08250.JPG

DSC08253.JPG

Po drodze podczas przerwy na obiad

 

41575f9_o.jpg

 

DSC08381.JPG

 

 

DSC08386.JPG

 

DSC08388.JPG

 

Na ścieżce rowerowej "tłumy"...

DSC08391.JPG

DSC08426.JPG

I powrót do domu - daleko w dole początki miasta i moje towarzystwo

DSC08440.JPG

DSC08441.JPG

415d560_o.jpg

 

a na deser kwiat jabłoni...

 

DSC08449.JPG



komentarze (17) | dodaj komentarz

niedziela, 18 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  261 034